Wejszłem dzisiej na jułtupa… i proszę co znalazłem!
Agjedemen w supermarkjecie
Kilka dni temu. Za lasami i torami. Powstał sklep z ziołem, które dodaje werwy Agjedemenowi od niepamiętnych czasów. Nazwa tego zioła to Yerba Mate.
Na otwarcie sklepu nie omieszkałem przybyć, zaopatrzyć się w susz i pożonglować.
A oto link do miejsca o którym mowa: http://www.yerbamarket.com/
Hejka!
Ostatnio było tak szaro, deszczowo no i ogólnie fuj, że postanowiłem pośmigać sobie po Warszawce.
Dziwnym trafem się zdarzyło, że nagle zawiało takie wietrzysko, tak mnie wymiotło niezmiernie że doturlałem się do miejsca zwanego Lasem Rąk.
Spojrzałem z ciekawością na szyld i pomyślałem że jak Las, to może jakiegoś wilka złapię czy co?
Więc wstąpiłem w progi tego cudownego miejsca.
A w środku? No aż brak słów, lepiej żebym Wam linka dał:
Las Rąk
CIAłO!
Z występu na występ odwiedzam coraz bardziej prestiżowe miejsca. Tym razem postanowiłem wejść do remizy zwanej Nowym Wspaniałym Światem.
Na początku były problemy z wejściem(że jakieś pinionżki chcieli czy coś?), ale jak pokazałem bramkarzom swoją pukawkę to wszejdłem bez problemu.
Popatrzywszy, wypiwszy i posłuchawszy wyszedłem na piedestał przyokienny i zatańczyłem pod muzykę wodzireja Green Jesus`a.
A obok, na bębenkach pogrywał Wujek Axis.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie kilku agresorów, którzy wtargnąwszy na moje stanowisko chcieli mi zabrać moje świecące piłeczki i piszczący młoteczek. Na szczęście Agjedemen(czyli ja) jest specjalistą nie tylko od Artykułów Gospodarstwa Domowego, lecz i również zna liczne sztuki walki.
Więc wyciągnąwszy swoją pukawkę, którą pieszczotliwie zwę “Agjedemen Gan`em” nastraszyłem niedobrych ludziów i na parkiecie zapanował pokój i miłość.
P.S.
Ma ktoś jakieś fotunie z impresski?
Znacie takie miejsce w Warszawie co się zwie Placem Zabaw? Jak piszą sami o sobie: “Drugi filar trójczłonowego imperium 3P (P lan Be, P lac Zabaw, P owiększenie).”
Otóż dzisiaj była tam impreza Lubię to! Party na której nie omieszkałem się zjawić.
Aura, prądy kosmiczne, energia Ziemi lub po prostu mrok i wilgoć może nie były zbyt korzystne, ale Wasz bohater ma kolejnego wykonanego kłesta na swoim koncie.
No i stało się. Beyer, który nagrywał wideło na Szablon Dżemie, dał mi materiały. A ja, w surowej wersji, wysyłam fragment w intereter. Będę słał dalej, a może w przerwach przy sadzeniu rododendronów zmontuję całość.
Miło było tańcować w rytm muzyki Green Jesus`a.
Podziękowania dla niego, Beyera i Rudej Grażynki, która cyka mi zdjęcia nawet w momentach kiedy robię brzydkie miny.
MUA!
No i stało się! Byłem na Szablon Dżemie i ogólnie taka parówa że weź przestań.
Na szczęście, tamtejsi druidzi posiadali w sprzedaży chmielne eliksiry, które wraz z muzyką Green Jesus`a sprawiły, że wstąpiły we mnie pradawne moce moich przodków. Po takiej dawce enerdżajzerów, postanowiłem pohasać po polu w rytm polańskiej(nie romańskiej) muzyki.
Opisów nie może być końca, bo jakże zawrzeć w słowach me emocje, me uczucia… i piski dziewcząt!
Dlategoż, umieszczę zalążek mych wspomnień w postaci fotuni, a niebawem poślę w intereter siakieś wideło.
Wszystko zaczęło się od dnia, kiedy będąc zwykłym pracownikiem związanym z branżą AGD zostałem kopnięty przez wiertarkę udarową za to, że przegrałem z nią pojedynek. Przez lata, mutacje jakie zaczęły zachodzić, zmieniały mój organizm. Zyskałem cudowne moce, ale niestety straciłem głos.
Teraz, jako nowy superhirołs Warszawskich ulic, wykonuję coraz to nowe kłesty.
Oto wideło z jednego z pokazów moich umiejętności:






